[PIŁKA NOŻNA] Wisła Płock – Motor Lublin 0:4 w PKO BP Ekstraklasie. Goście z Lublina wracają z Płocka z mocnym ciosem

[PIŁKA NOŻNA] Wisła Płock – Motor Lublin 0:4 w PKO BP Ekstraklasie. Goście z Lublina wracają z Płocka z mocnym ciosem

W niedzielne przedpołudnie w Płocku Motor Lublin zrobił to, czego potrzebował najbardziej – przełamał serię pięciu meczów bez zwycięstwa i wygrał z Wisłą Płock 4:0. Przyjezdni trafiali do siatki w odpowiednich momentach, a po przerwie tylko potwierdzili, że tego dnia mieli wszystko poukładane znacznie lepiej od gospodarzy.

Mecz na Stadionie im. Kazimierza Górskiego od początku układał się pod gości. Motor szybko złapał rytm, a już w 7. minucie Bartosz Wolski otworzył wynik. Wisła próbowała odpowiedzieć, częściej utrzymywała się przy piłce, ale konkretów w jej grze było zdecydowanie za mało. Zespół z Lublina nie potrzebował za to wielu okazji, by podwyższyć prowadzenie – w 31. minucie trafił Karol Czubak i zrobiło się 0:2.

Motor uderzył wcześnie, a Wisła nie znalazła odpowiedzi

Dla gospodarzy to był cios podwójny, bo już wcześniej musieli sobie radzić bez Rafała Leszczyńskiego, a więc swojego podstawowego bramkarza, zawieszonego za czwartą żółtą kartkę. W płockiej bramce brakowało pewności, ale problem Wisły nie kończył się na obsadzie jednego miejsca. Motor był po prostu lepszy w decydujących fragmentach, a przy wyniku 0:2 do przerwy gospodarze schodzili do szatni z poczuciem, że czeka ich bardzo trudne zadanie.

Po drodze zrobiło się jeszcze nerwowo. W 39. minucie żółte kartki zobaczyli Marcus Haglind Sangre i Karol Czubak, a trzy minuty później napomniany został Arkadiusz Najemski. Tuż przed przerwą kartkę obejrzał też Żan Rogelj. Tempo meczu nie było szalone, ale napięcia nie brakowało, bo Wisła szukała choćby kontaktowego trafienia, a Motor pilnował przewagi z dużą dyscypliną.

Po zmianie stron Mariusz Misiura próbował ożywić swój zespół aż czterema roszadami. Na murawie pojawili się między innymi Georgios Niarchos, Quentin Lecoeuche i Mohamed Diakité, ale obraz gry wciąż nie ulegał zasadniczej zmianie. Wisła miała więcej piłki, skończyła mecz z 57 procentami posiadania, tylko że nie przekładało się to na sytuacje, które naprawdę mogłyby wrócić gospodarzy do gry.

Po przerwie Motor dołożył jeszcze dwa ciosy

Motor cierpliwie czekał na swoje momenty i w końcówce przyspieszył. W 80. minucie wynik podniósł Mateusz Bartos, a osiem minut później dzieło zamknął Fabio Ronaldo. To była już pełna kontrola gości, którzy przy 43 procentach posiadania piłki potrafili być dużo konkretniejsi. Statystyki strzałów też dobrze oddają ten obraz – Wisła uderzała cztery razy celnie, Motor sześć, ale to właśnie lubelski zespół zamieniał okazje na bramki.

Dla Motoru to zwycięstwo ma spory ciężar. Po dłuższym okresie bez wygranej drużyna Mateusza Stolarskiego wreszcie złapała oddech, a przy okazji awansowała wyraźnie w tabeli i oddaliła się od strefy spadkowej. W Lublinie taki wynik smakuje tym bardziej, że przyszedł na wyjeździe, na trudnym terenie i przeciwko zespołowi, który w tabeli był wyżej.

Po drugiej stronie nastroje były zupełnie odwrotne. Trener Wisły Mariusz Misiura nie krył rozczarowania, bo po takim ciosie można mówić o straconej szansie na walkę o najwyższe cele. Dodatkowo płocczanom w ostatnich tygodniach nie pomagają też problemy kadrowe, bo sezon z powodu złamania obojczyka zakończył Kyriakos Savvidis.

Motor wraca więc z Płocka z wynikiem, który mówi sam za siebie. 4:0 na wyjeździe, czyste konto i przełamanie w bardzo dobrym stylu – dokładnie taki wieczór, który może dać drużynie z Lublina spokojniejszą końcówkę sezonu.

Wisła PłockStatystykaMotor Lublin
0Gole4
57%Posiadanie43%
4Strzały celne6
7Strzały niecelne7
22Strzały łącznie17
11Strzały zablokowane4
14Strzały w polu karnym16
8Strzały spoza pola1
7Rzuty rożne6
12Faule12
0Spalone1
2Żółte kartki2
2Interwencje bramkarza4
356Liczba podań276
287Podania celne220
81%Skuteczność podań80%