Dramat nad Puszczą Solską - pilot Dromadera zginął podczas akcji

Dramat nad Puszczą Solską - pilot Dromadera zginął podczas akcji

Nad Puszczą Solską strażacy wciąż przeczesują pogorzelisko, choć sam ogień został już opanowany. Na miejscu pracuje około 200 ratowników, którzy dogaszają zarzewia, monitorują rozgrzane miejsca i sprawdzają kolejne setki hektarów lasu. W trakcie największej od lat akcji gaśniczej doszło do tragedii - zginął pilot samolotu gaśniczego typu Dromader.

Pożar w kompleksie leśnym w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek i od tego czasu służby prowadzą działania bez przerwy. Jak podaje Komenda Główna PSP, na miejscu działa około 50 zastępów Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych, które lokalizują tlące się punkty, przekopują pogorzelisko, przelewają je wodą i dozorują teren.

Strażacy w niedzielę sprawdzili około 350 ha pogorzeliska, a w poniedziałek ich działania objęły kolejne około 450 ha lasu. Do rozpoznania wykorzystują drony z kamerami termowizyjnymi, które wskazują miejsca o podwyższonej temperaturze. Opady deszczu pomogły w gaszeniu, ale duża część kompleksu nadal pozostaje sucha, a w niektórych miejscach utrzymują się punkty wysokiej temperatury, także w pojedynczych drzewach i fragmentach torfowisk.

Część obszarów, gdzie nie ma już zagrożenia pożarowego, przekazano leśnikom. Na pozostałym terenie strażacy nadal pracują, a na terenie Nadleśnictwa Józefów wciąż obowiązuje zakaz wstępu do lasu. Po zakończeniu dogaszania ma ruszyć szacowanie strat i planowanie odnowienia zniszczonych fragmentów lasu.

Skala tej operacji pokazuje, jak groźny potrafi być jeden pożar w suchym lesie. W kulminacyjnym momencie w działania było zaangażowanych ponad 1000 osób - strażacy, leśnicy, policjanci i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. W powietrzu pracowały śmigłowce i samoloty gaśnicze, a same zrzuty wody liczyły się w setkach, co tylko podkreśla, jak trudna była walka o zatrzymanie ognia zanim rozszedł się jeszcze dalej.

na podstawie: Straż Pożarna w Lublinie.