Pożar w powiecie biłgorajskim nie odpuszcza. Służby pracują bez przerwy

Pożar w powiecie biłgorajskim nie odpuszcza. Służby pracują bez przerwy

FOT. LUW Lublin

Ogień w lasach powiatu biłgorajskiego urósł do sprawy, którą w południe przejęli premier i najważniejsi szefowie służb. Na stole leżały już nie tylko liczby i meldunki, ale też dramatyczny bilans nocnej walki z żywiołem oraz śmierć pilota Dromadera, który brał udział w akcji. Po drugiej stronie była pogoda bez litości – silny wiatr, skrajnie sucha ściółka i pojedyncze zarzewia ognia, które wciąż trzeba dogaszać.

  • Nocna walka z ogniem zebrała coraz większe siły
  • Suche lasy i wiatr nie dają strażakom odetchnąć
  • Tragedia pilota zmieniła ton całej narady

Nocna walka z ogniem zebrała coraz większe siły

Na miejscu nie mówiono o odpuszczaniu, tylko o dokładaniu kolejnych jednostek. We wtorek w akcji było 88 zastępów straży pożarnej i 340 strażaków. Później siły wzrosły jeszcze bardziej, a na teren objęty ogniem skierowano już 101 zastępów i 372 strażaków.

Do pracy włączono także inne formacje, bo przy takim pożarze sama straż pożarna nie wystarcza. W działaniach uczestniczyło dodatkowo 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej oraz ponad stu policjantów. Z powietrza sytuację wspierał śmigłowiec BlackHawk, a teren obserwował bezzałogowy statek powietrzny FlyEye.

„Wszyscy jesteśmy pod ogromnym wrażeniem zaangażowania w tę akcję gaśniczą” – powiedział premier Donald Tusk.

To nie była tylko kurtuazyjna uwaga. Przy takim pożarze każda zmiana wiatru, każde przesunięcie ognia i każdy metr trudnego terenu może zmienić sytuację w kilka minut. Dlatego koordynacja między strażakami, policją, wojskiem i służbami leśnymi ma tu znaczenie pierwszoplanowe.

Suche lasy i wiatr nie dają strażakom odetchnąć

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska zwróciła uwagę, że zagrożenie nie ogranicza się do jednego miejsca. Jak mówiła, tylko poprzedniego dnia w lasach – prywatnych i państwowych – wybuchły 136 pożarów. To pokazuje skalę napięcia, z jakim mierzą się służby w całym regionie.

Warunki są wyjątkowo niekorzystne:

  • wilgotność ściółki leśnej w województwie lubelskim spadła poniżej 10 procent,
  • temperatury są bardzo wysokie jak na tę porę roku,
  • silny wiatr sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia,
  • w wielu miejscach wprowadzono zakazy wstępu do lasów.

W regionie ograniczenia objęły także Roztoczański Park Narodowy, który znajduje się blisko działań ratowniczych. To ważny sygnał dla mieszkańców i turystów – przy takich warunkach nawet chwila nieuwagi może mieć poważne skutki, a pozornie mały punkt zapalny potrafi rozpędzić się błyskawicznie.

„Wilgotność ściółki leśnej” w województwie lubelskim spadła „poniżej 10%” – wskazała minister.

Tragedia pilota zmieniła ton całej narady

W sztabie nie dało się oddzielić samego pożaru od tragedii, do której doszło podczas działań. Premier Donald Tusk złożył kondolencje bliskim pilota Dromadera, który brał bezpośredni udział w akcji i zginął tragicznie. To zdarzenie nadało całemu spotkaniu cięższy, bardziej dramatyczny wymiar.

„Niech to wszystkim uświadomi, jak wielkie jest zagrożenie” – powiedział premier.

Marcin Kierwiński podkreślił z kolei, że pożar jest już w dużej mierze opanowany, ale sytuacja wciąż nie jest zamknięta. W trudnym terenie nadal utrzymują się pojedyncze ogniska, a silny wiatr może je ponownie rozniecić. Równolegle prowadzone są ustalenia dotyczące przyczyn tragicznego wypadku lotniczego.

Na naradzie byli też wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz przedstawiciele służb z komendantem głównym Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciechem Kruczkiem. To pokazuje, że sprawa nie kończy się na lokalnym zdarzeniu – w tle jest bezpieczeństwo całego regionu i sprawność reakcji, gdy ogień uderza w lasy, ludzi i sprzęt ratowniczy jednocześnie.

na podstawie: Urząd Wojewódzki.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (LUW Lublin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.