[KOSZYKÓWKA] Lider Orlen Basket Ligi po dogrywce odwrócił losy meczu ze Startem Lublin 103:97

[KOSZYKÓWKA] Lider Orlen Basket Ligi po dogrywce odwrócił losy meczu ze Startem Lublin 103:97

Energa Trefl Sopot pokonał PGE Start Lublin 103:97 po dogrywce w 26. kolejce Orlen Basket Ligi, choć przez długi czas to goście z Lublina mieli ten mecz w swoich rękach. Lider tabeli, z dorobkiem 42 punktów, musiał się solidnie napocić przeciwko ekipie z 14. miejsca, która przyjechała do Sopotu z 34 punktami i długo pachniała sensacją.

Lublin wszedł w mecz bez kompleksów i szybko zbudował przewagę

Start zaczął kapitalnie. Lublinianie od pierwszych minut narzucili swój rytm, trafiali z dużą pewnością i po pierwszej kwarcie prowadzili już 26:12. To był sygnał, że goście nie zamierzają tylko bronić honoru, ale naprawdę postawić się faworytowi. W pewnym momencie przewaga Startu urosła nawet do 17 punktów, a Sopot przez długi fragment meczu wyglądał na zespół, który goni raczej własne problemy niż rywala.

W drugiej kwarcie Trefl zaczął powoli wracać do gry, ale nie był to jeszcze ten impuls, który odwracałby obraz spotkania. Gospodarze wygrali ten fragment 26:21, jednak do przerwy wciąż musieli odrabiać wyraźny dystans. Start trzymał inicjatywę, a lublinianie mogli mieć poczucie, że mają mecz pod kontrolą, mimo że w ofensywie nie wszystko układało się idealnie.

Po zmianie stron zrobiło się bardziej szachowo. Trzecia kwarta zakończyła się remisem 19:19, co tylko utrzymało Start na bezpiecznym, choć już nie tak komfortowym prowadzeniu. W tym momencie ważną rolę zaczął odgrywać Jordan Cameron-Wright, który często stawał na linii rzutów wolnych i regularnie wymuszał faule rywali. To właśnie gra na kontakcie pozwalała lublinianom jeszcze trzymać dystans.

Końcówka wyślizgnęła się Startowi z rąk, a dogrywka należała do gospodarzy

Największy zwrot przyszedł w czwartej kwarcie. Sopot rzucił się do odrabiania strat i wygrał ten fragment 27:18, doprowadzając do remisu 84:84 i wysyłając spotkanie do dogrywki. Wtedy jeszcze Start był blisko, ale widać było, że presja rośnie z każdą kolejną akcją. Dodatkowo lublinianie zaczęli płacić za faule, bo trzech zawodników musiało opuścić parkiet za nadmiar przewinień, co mocno ograniczyło rotację.

W dodatkowych pięciu minutach przewaga lidera tabeli była już bardziej widoczna. Sopot uporządkował atak, lepiej rozdzielał piłkę i wykorzystał szerszą ławkę. W całym meczu gospodarze zanotowali 33 asysty przy zaledwie 12 stratach, podczas gdy Start miał 21 asyst, ale aż 21 strat. Na tablicach było jeszcze względnie równo, bo Trefl zebrał 37 piłek, a lublinianie 34, ale w samej końcówce większa jakość i spokój były już po stronie lidera.

Najlepszy mecz w tym sezonie rozegrał Mikołaj Witliński. Zakończył spotkanie z 20 punktami i 8 zbiórkami, a jego gra była jednym z kluczowych powodów, dla których Sopot zdołał jeszcze wyszarpać zwycięstwo. Dla Startu to szczególnie bolesna porażka, bo przez długie minuty był naprawdę blisko dużej niespodzianki na parkiecie rywala z samego szczytu tabeli.

Lublin wraca więc z niedosytem, ale też z potwierdzeniem, że potrafi postawić się nawet najmocniejszym ekipom ligi. Sopot natomiast dopisał kolejne punkty, utrzymał fotel lidera Orlen Basket Ligi i po raz kolejny pokazał, że nawet w meczu z wyraźnymi problemami potrafi znaleźć sposób na zwycięstwo.

Energa Trefl SopotStatystykaPGE Start Lublin
103Punkty97
Scruggs Paul (23)Najlepiej punktującyJ. Wright (25)
37Zbiórki34
Witlinski Mikolaj (8)Top zbiórkiFord Quincy (11)
33Asysty21
D. Addae Wusu (9)Top asystyO'Reilly Liam (6)
12Straty21
423PT %36
Scruggs Paul (5)Top 3PTO'Reilly Liam (5)
42Punkty w tabeli34
WLWLLFormaLLLLW