[PIŁKA NOŻNA] Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 w 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy

[PIŁKA NOŻNA] Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 w 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy

Motor Lublin i Raków Częstochowa podzieliły się punktami na Motor Lublin Arena. W meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy padł remis 1:1 – po bezbramkowej pierwszej połowie gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Mbaye Ndiaye w 67. minucie, ale goście wyrównali z rzutu karnego w samej końcówce.

Mecz w Lublin miał momentami twardy, taktyczny przebieg, a długo nic nie zapowiadało większych emocji pod bramkami. Obie drużyny zaczęły ostrożnie, z wyraźnym szacunkiem do stawki i do siebie nawzajem. Raków stracił Karola Struskiego już na początku spotkania, gdy uraz stopy wyłączył go z gry i zmusił sztab do szybkiej korekty ustawienia. Gospodarze próbowali przejąć inicjatywę, ale w pierwszych 45 minutach brakowało im ostatniego podania i precyzji w polu karnym.

Długo bez przełamania, choć Motor częściej pukał do drzwi

Na boisku widać było, że to starcie zespołów z górnej części tabeli. Motor prowadził grę minimalnie częściej, miał też więcej rzutów rożnych, ale Raków nie pozwalał na zbyt wiele swobody. Statystyki były bardzo bliskie, bo gospodarze mieli 51 procent posiadania piłki, a goście 49, za to w celnych strzałach to częstochowianie byli nieznacznie lepsi 5 do 4.

Po przerwie tempo wzrosło i wreszcie zaczęło się dziać coś konkretnego pod bramką. Motor dopiął swego w 67. minucie, gdy Mbaye Ndiaye dopadł do dośrodkowania i z bliska skierował piłkę do siatki. W tej akcji było trochę przypadku, bo tor lotu futbolówki zmienił jeszcze kontakt z Jonatanem Brautem Brunesem, ale to gospodarze mogli wtedy cieszyć się z zasłużonego prowadzenia. Dla lubelskich kibiców był to moment, w którym stadion aż ożył, bo wydawało się, że tym razem uda się dowieźć komplet punktów.

Końcówka zabrała Motorowi zwycięstwo

Motor długo bronił korzystnego wyniku, a trener Mateusz Stolarski sięgał po kolejne zmiany, próbując utrzymać świeżość w zespole. Na murawie pojawili się między innymi Radosław Dadashov, Mariusz Scalet i Franciszek Wójcik, ale końcówka i tak zrobiła się nerwowa. Żółte kartki dla Brighta Ede, Jakuba Łabojki i samego Ndiaye tylko podbiły napięcie, a Raków z każdą minutą coraz mocniej szukał szansy na wyrównanie.

Ta przyszła w doliczonym czasie gry, gdy sędzia Bartosz Frankowski wskazał na jedenasty metr. Jonatan Braut Brunes wziął odpowiedzialność na siebie i pewnym strzałem doprowadził do remisu. Motor był już o krok od bardzo cennego zwycięstwa, ale ostatecznie musiał zadowolić się punktem, który w tabeli niewiele zmienia – gospodarze pozostają na 8. miejscu z dorobkiem 39 punktów, a Raków jest szósty i ma oczko więcej.

Po końcowym gwizdku w Lublinie został więc lekki niedosyt. Motor pokazał solidność i przez długi czas miał mecz pod kontrolą, lecz zabrakło tego jednego, ostatniego kroku. Raków z kolei wywalczył remis w stylu zespołu, który nie odpuszcza do samego końca. Dla obu stron to wynik, który zostawia mieszane uczucia, ale dla gospodarzy chyba bardziej boli, bo zwycięstwo było naprawdę blisko.

Motor LublinStatystykaRaków Częstochowa
1Gole1
51%Posiadanie49%
4Strzały celne5
2Strzały niecelne5
7Strzały łącznie12
1Strzały zablokowane2
4Strzały w polu karnym10
3Strzały spoza pola2
7Rzuty rożne4
13Faule7
2Spalone1
3Żółte kartki0
4Interwencje bramkarza3
371Liczba podań355
281Podania celne271
76%Skuteczność podań76%