Najpopularniejsze wiadomości i informacje dla miasta Lublin

Za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie i składanie fałszywych zeznań odpowie mieszkaniec Lublina, który zgłosił na policję kradzież wartego blisko 30 tys. zł. busa. Jak się okazało, do kradzieży renault mastera wcale nie doszło. Zgłaszający wymyślił zdarzenie, by uniknąć zwrotu samochodu do firmy leasingowej. Policjanci odnaleźli auto w jednej z miejscowości pod Lublinem. Wkrótce 35-latek usłyszy zarzuty w tej sprawie. Może mu grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności

Pod koniec stycznia b.r. lubelscy policjanci przyjęli zgłoszenie, z treści którego wynikało, że mieszkańcowi Lublina z ul. Balladyny został skradziony pojazd. Był to bus marki Renault Master, którego wartość pokrzywdzony wycenił na 28 tys. złotych.

Sprawą kradzieży samochodu zajęli się policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu KMP w Lublinie.

Szybko okazało się, że „skradziony samochód” został nabyty przez pokrzywdzonego w ramach umowy leasingowej. Nieprecyzyjne i chaotyczne tłumaczenia pokrzywdzonego na temat tej sprawy spowodowały, że policjanci nabrali podejrzeń co do jego prawdomówności. Wkrótce prawda wyszła na jaw. Wszystkie poczynione ustalenia dociekliwych mundurowych oraz zebrane informacje potwierdziły, że do kradzieży busa w ogóle nie doszło.

35-latek od kilku miesięcy zalegał z ratalnymi zapłatami  do firmy leasingowej.  W ubiegłym roku wpadł na pomysł, by użyczyć samochód znajomemu, który w zamian miałby mu płacić wysokość należnych rat.

Jednak pomimo otrzymywanych od kolegi pieniędzy, 35-latek nie miał  zamiaru wywiązywać się z umowy leasingowej. Kiedy niedawno otrzymał pismo obligujące go do zwrotu pojazdu, wymyślił kradzież.

Stróże prawa ustalili, gdzie znajduje się renault master. Pojazd stał zaparkowany w jednej z miejscowości pod Lublinem. Okazało się, że znajomy 35-latka pod koniec ubiegłego roku wysłał mu wiadomość, że nie jest już zainteresowany użytkowaniem pojazdu podając miejsce, w którym go zaparkował. Szczegół ten najwidoczniej „umknął’ 35-latkowi w rozmowie z policjantami.

Odzyskany pojazd policjanci przekazali firmie leasingowej.

Wkrótce mężczyzna odpowie za zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie i składanie fałszywych zeznań, za co grozi mu kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

AK


Dodaj komentarz
Komentarze nie odnoszące się bezpośrednio do treści artykułu, obraźliwe, nieprawdziwe oraz niezgodne z prawem, reklamowe publikowane bez zgody wydawcy mogą zostać usunięte przez administrację. Komentarz osoby niezalogowanej, który zawiera link/i jest zatwierdzany ręcznie przez administrację.